KROK 3. Pozwolę MU

Z ks. prałatem dr Bogusławem Głodowskim (Ks) rozmawia Joanna Winiarska (A);
fragmenty książki: „Rozwiążcie GO i pozwólcie MU chodzić”.

A.: Modlimy się i prosimy, tymczasem nic się nie zmienia. Alkoholik pije dalej, rodzina cierpi. Czy to znaczy, że Bóg zwleka z pomocą? Może nic Go nie obchodzę? Czeka na moje potknięcie, żeby powiedzieć: „A nie mówiłem?”.

Ks.: Obraz Boga, jaki mamy, bierze się zwykle ze wzoru rodziców, z relacji do swego biologicznego ojca. To często bardzo fałszywy, zakłamany obraz, pełen bólu, lęku i strachu. Muszę to „przeskoczyć”. Muszę doświadczyć bezinteresownego dobra, akceptacji, przebaczenia i miłości, aby z lęku przed Bogiem przejść do zaufania Mu. Tylko ja mogę otworzyć moje wewnętrzne drzwi Jezusowi. On tam stoi i czeka na mnie, na moją decyzję. Nawet wtedy, kiedy piłem, zdradzałem żonę, sprzedałem dom i straciłem majątek, okradłem rodziców, żonę, dzieci, kłamałem, poniżałem, biłem i znieważałem innych – On wciąż pukał i czekał, aż Mu otworzę. Tylko On ma moc uzdrowienia!

A.: Ile można czekać, zanim runie ten mur? Bóg jest aż tak cierpliwy, nigdy się nie zniechęca?

Ks.: Pan Bóg nie ma zegarka. Nigdy nie zwątpił we mnie, nawet jeśli ja sam zwątpiłem w siebie, kiedy byłem na dnie… Zawsze mogę wrócić. On czeka, bo nadal mnie kocha!

A.: Często sami się karzemy, nie dajemy sobie szansy. Nie wierzymy w to, że Bóg kocha nas zawsze, niezależnie od tego, jak potoczyły się nasze losy. Tak trudno uwierzyć w to, jak bardzo jesteśmy cenni.

Ks.: Jesteśmy tak cenni, że Pan Jezus, stał się naszym Bratem, przyszedł na świat, oddał za nas swoje życie, aby nas ocalić. To niepojęta dla nas tajemnica Wcielenia i Odkupienia.

A.: Jak w to uwierzyć i móc zgodzić się na to, żeby On działał? Co to znaczy pozwolić się kochać Bogu?

Ks.: Daj się Bogu pokochać znaczy: nie kombinuj tak bardzo, nie myśl za innych i za Pana Boga, nie bój się wymyślonych problemów, przestań zazdrościć, porównywać się z innymi, zasługiwać na miłość, płacić za nią. Bóg działa przez ludzi. Pozwól więc innym ludziom, aby zrobili coś dla ciebie. Musisz doświadczyć – jeszcze raz powtarzam, bo to bardzo ważne – bezinteresownej miłości, żeby to pojąć. Pomyśl, że twoje życie jest jak auto, które prowadzisz. Robisz Panu Bogu łaskę, że pozwalasz mu zająć miejsce pasażera i udowadniasz, jak świetnym jesteś kierowcą. Aby

doświadczyć miłości, musisz „przesiąść się”, oddać kierownicę Panu Bogu. On najlepiej zna drogę.

A.: Dlaczego to takie trudne?

Ks.: Jak już powiedzieliśmy, ludzie rozwijając się, odkrywają spontanicznie, że to, co w nich najgłębsze w relacji do Boga, „utkane” jest z relacji z rodzicami. Człowiek po raz pierwszy boleśnie zaczyna zdawać sobie sprawę, że ojciec, matka, bliscy nie kochali go tak, jak tego wówczas potrzebował. Z tego powodu na początku odkrywania siebie, wzrastania duchowego wielu ludzi jest niejako „zmuszonymi” bać się Boga, do tego dochodzi brak pewności siebie, poczucia wartości, lęk przed życiem.

A.: Jak tu się rozwijać, jeśli wciąż kieruje nami lęk?

Ks.: Aby człowiek przestał bać się Boga, musi przestać się bać choćby jednego człowieka, z którym będzie miał możliwość nawiązania głębszej więzi. Trzeba wyjść do ludzi, przestać się wstydzić, zacząć korzystać z bezpłatnej pomocy, którą oferują wspólnoty samopomocowe. Uczyć się odwagi, doceniania siebie, swoich dobrych i mocnych stron. Pozwala to odnaleźć swoją wartość, poczuć się kimś godnym miłości, ani lepszym, ani gorszym od innych. Poczuć, że wobec Siły Wyższej wszyscy jesteśmy równi, jesteśmy dziećmi Boga. To bardzo ważne! Często grupa jest pierwszym miejscem, gdzie możemy poczuć się dobrze, gdzie nikt nie kwestionuje naszej wartości, naszych opinii i przekonań. Dla nas, chrześcijan, miejscem w którym szczególnie doświadczamy miłości i miłosierdzia, jest sakrament pokuty. Kapłan w konfesjonale jest człowiekiem, który może nam pomóc. Trzeba tam znaleźć ojca! Trzeba nauczyć się ojca. Przez niego Bóg pokazuje, że bezinteresowna miłość jest możliwa.

Przewiń do góry