LIST DO RODZICÓW CZŁOWIEKA UZALEŻNIONEGO

LIST DO OJCA lub MATKI ALKOHOLIKA …………DO KOCHANYCH RODZICÓW CZŁOWIEKA UZALEŻNIONEGO ……..

Często uważa się, że problem alkoholizmu dotyczy tylko żony, męża lub dzieci alkoholików. Rzadko ktokolwiek zastanawia się nad dolą cierpiących i zdezorientowanych rodziców!!!!!! A przecież cierpią oni z powodu specjalnego rodzaju niepokoju oraz bezradności, które sprawiają, że ich problem staje się bardziej skomplikowany. Kiedy pijący żona lub mąż zaniedbuje lub krzywdzi rodzinę, łatwo znaleźć pomoc dzięki licznym – prywatnym lub publicznym – agencjom!

Co można zrobić, aby uświadomić i pocieszyć matkę, która nagle zdaje sobie sprawę, że jej dziecko przekroczyło granicę dzielącą beztroskie picie towarzyskie od zniewalającego uchwytu rozpaczliwej choroby???

Co można uczynić – pyta samą siebie – aby doprowadzić swoje dziecko z powrotem do zdrowia i szczęścia???

Stosunek rodziców wobec dziecka jest głębokim, uczuciowym węzłem!! Oni przecież przywiedli to „maleństwo” na świat, obserwowali jego pierwsze kroki, kochali i kierowali przez lata dorastania, modlili się i mieli nadzieję, że będzie szczęśliwe i osiągnie powodzenie w życiu! Dziecko jest częścią ich życia!!

Teraz, kiedy jest dorosły, nie mają prawa go kontrolować!!!

Jednak wzory nawyku nie giną łatwo, a próba kierowania nim, jakby był ciągle dzieckiem, jest rodzicielskim nawykiem!! Mimo że ciągle jeszcze „leci do mamy”, kiedy jest w kłopocie, jakiekolwiek wysiłki, aby nim kierować, nic nie dają!!! Przeciwstawia się on jej autorytetowi, ignoruje jej prośby i wyrzuty!!

Często rodzicielska miłość i duma przeszkadzają w kuracji z powodu zbyt wielkiej wrażliwości!!!! Rodzice, jakby zaślepieni, przebaczają, wymyślają, bronią, usprawiedliwiają, łudzą się, wbrew rzeczywistości, że to, co robią, pomoże!

Czując, że powinni dzielić jego winę, rodzice często sami bronią jego picia!! Wyraża się to w okrzyku bólu rodzicielskiej duszy: Co złego zrobiliśmy?? Dlaczego i za co Bóg nas pokarał?? Jak mogliśmy temu zapobiec?? To musi być nasza wina, przecież on sam nie powinien się takim stać?!

JEŚLI ZDARZYŁO SIĘ TO TOBIE

Staraj się sobie uprzytomnić, że Twoje dziecko jest chore!! Przyjmij to jako fakt, im prędzej to zrobisz, tym większa szansa pomocy!! Lekarze, pracownicy socjalni, duchowni oraz inni, którzy poświęcili pracę swojego życia, aby nieść pomoc alkoholikom, uznają alkoholizm jako chorobę, tak prawdziwą jak cukrzyca czy gruźlica!!

Jeżeli alkoholik (syn bądź córka) mieszkają w Twoim domu, możesz cierpieć przez codzienne stykanie się z zachowaniem alkoholika. Z niepokojem czekasz na niepewny krok w korytarzu, na niezdarne próby otwarcia drzwi kluczem. Obawiasz się dźwięku telefonu, bo może on obwieścić nieszczęście lub tragedię? Jeśli jest żonaty i ma rodzinę – martwisz się, jakie skutki jego picie wywiera na żonę i dzieci? Prawdopodobnie ponosisz osobiste ofiary, ażeby tylko jego rodzina nie była pozbawiona najkonieczniejszych rzeczy, przejmując na siebie jego własne obowiązki!! Niektórzy rodzice alkoholika posuwają się tak daleko, że oskarżają żonę alkoholika, że ona jest przyczyną picia!! Niezależnie od tego, jaka jest ich sytuacja domowa, żona/mąż nie powinni być o to oskarżani!! Alkoholik pije, ponieważ jest chory!! Nie może nie pić!!

JEŚLI CHCESZ MU POMÓC – musisz pogodzić się z faktami:

Nie jest on w stanie kontrolować swego picia!!!!

Nie możesz go zmusić przez ciągłe narzekanie, aby przestał pić!!!!

Musisz sobie uprzytomnić i przyznać, że nie masz więcej prawa do krytyki, pouczania go, wymagania trzeźwości – od dorosłego człowieka! Tak jakby był Ci całkowicie obcy! Możesz mu najlepiej pomóc, kiedy się przekonasz, aby „zostawić go samego” – polecić go Bogu! Ale tego nie robisz, jeśli ciągle wydobywasz go z kłopotów, jeśli przejmujesz odpowiedzialność za problemy, które powoduje jego picie! Jeżeli znajdujesz dla niego wykręty i usprawiedliwienia!!!

 RODZICE uprzytamniają to sobie z wielkim bólem i ogromną trudnością!!!!! „On jest z mojej krwi i ciała” – płacze matka! „Jakże mogę mu sprawić zawód” – myśli ojciec! „Kto się nim zaopiekuje, jeśli nie ja!” Ty za to nie odpowiadasz – nikt za to nie odpowiada, nikt z otoczenia alkoholika nie może brać na siebie takiej odpowiedzialności!! Nie wstydź się za niego, nie krzycz i nie krytykuj, jeśli jego żona szuka pomocy u służby zdrowia, u duchownych czy nawet policji!

Ujawnienie problemu powoduje często kryzys, który sprawia, że alkoholik szuka pomocy!!! Jeśli jego życie rodzinne jest zagrożone, może powziąć pierwszy krok ku trzeźwości. To, co uważasz za swój obowiązek, twoja „czuła i kochająca troskliwość” – odsuwa tylko dzień porachunku. Twoja miłość musi być wystarczająco silna, aby mu pozwolić samemu na zdobycie jego własnego zbawienia. Pamiętaj, On jest Dzieckiem Boga, tak jak i Twoim własnym!!!

Możesz mu też pomóc, kiedy będziesz gotowa do proponowania takich źródeł pomocy jak: AA, dobrze przygotowany lekarz, przygotowany do tej pracy kapłan!!! Moment ten nadejdzie wówczas, gdy on naprawdę będzie zrozpaczony swoim piciem, kiedy przyzna się, że nie może go kontrolować, że potrzebuje pomocy!!!

Jeżeli zaakceptuje wreszcie AA lub program pracy nad sobą – bądź zadowolona!! AA jest w stanie dla niego zrobić to, czego żadna matka ani ojciec, żona czy dziecko nie mogą zdziałać!! Ludzie w AA rozumieją jego problem, ponieważ jest on także ich własnym problemem!!! Nie próbuj dzielić jego wysiłku w osiągnięciu trzeźwości. „Zostaw” – nie żałuj go, jeśli nie uda mu się raz, dwa… czy nawet częściej!!! Jego przyjaciele i opiekunowie w AA wiedzą, jak mu pomóc.

Możesz okazać prawdziwe zainteresowanie i współczucie dla Twojego dziecka przez oddzielenie się od jego problemów! TO JEST PRAWDZIWA MIŁOŚĆ!! Pobłażanie zgadzające się na wszystko – pomimo najlepszych chęci – nie pomaga, ale wręcz szkodzi!! To dziwne, ale wydaje się, że alkoholik instynktownie wyczuwa, że nic mu nie pomagasz przez pobłażanie!! Kiedy nareszcie, zmuszony własnym, niemożliwym do zniesienia CIERPIENIEM, będzie chciał się wyzwolić z choroby alkoholizmu, będzie Ci wdzięczny za pomoc w powzięciu pierwszego kroku!!!

Nie odsuwaj tego szczęśliwego dnia, kiedy raz jeszcze będzie on mógł budować życie pełne wartości i osiągnięć, czego tak rozpaczliwie potrzebuje!!

Tymczasem, żeby „nie zwariować”, aby utrzymać odwagę i znaleźć spokój ducha – uczęszczaj do najbliższej rodzinnej grupy Al-Anon. Bierz udział w zebraniach, dziel się swoimi doświadczeniami z innymi, którzy to rozumieją, ponieważ żyją z tym samym problemem. Rozmawiaj z osobami, które wiedzą, jak pomagać rodzinom! Tam znajdziesz pomoc, odwagę, siłę i nadzieję!

Przewiń do góry